
Wiosła trzyczęściowe od lat cieszą się popularnością wśród osób podróżujących z deskami SUP. Po rozłożeniu zajmują niewiele miejsca i bez problemu mieszczą się w torbie transportowej razem z deską. Jednocześnie wielu użytkowników nadal obawia się, że dodatkowe łączenia mogą negatywnie wpływać na sztywność, trwałość i ogólne wrażenia z pływania.
Postanowiliśmy sprawdzić, jak wygląda to w praktyce na przykładzie dwóch bardzo podobnych modeli Starboard Enduro Carbon. Do testu trafiły wersje dwuczęściowa oraz trzyczęściowa. Obydwa wiosła wykorzystują karbonowy trzon o średnicy 26 mm i sztywności S40, a ich przeznaczenie pozostaje praktycznie identyczne. Pytanie było proste: czy wybierając bardziej kompaktowe wiosło trzyczęściowe, rzeczywiście coś tracimy na wodzie?
Starboard Enduro – uniwersalny klasyk
Enduro to jeden z najbardziej rozpoznawalnych modeli w ofercie Starboarda. Producent pozycjonuje go jako wszechstronne wiosło przeznaczone zarówno do pływania rekreacyjnego, turystycznego, jak i surfingu na falach.
Jego najbardziej charakterystycznym elementem jest pióro w kształcie łzy. Szeroka dolna część zapewnia mocny chwyt wody już na początku pociągnięcia, dzięki czemu wiosło dobrze sprawdza się zarówno u początkujących, jak i bardziej zaawansowanych deskarzy. Taka charakterystyka ułatwia generowanie napędu nawet wtedy, gdy technika nie jest jeszcze perfekcyjna.

Pióro wyposażono w cztery wyraźne wklęsłości poprawiające przepływ wody. Konstrukcja ma zapewniać szybkie i precyzyjne „złapanie” wody przy rozpoczęciu pociągnięcia. Charakterystyczny dla modelu jest również kąt ustawienia pióra wynoszący 13 stopni, który dobrze sprawdza się zarówno na płaskiej wodzie, jak i podczas łapania fal.
W testowanych egzemplarzach zastosowano karbonowy trzon wykonany metodą filament winding, czyli precyzyjnego nawijania włókien węglowych. Producent wykorzystuje tę technologię zarówno w modelach przeznaczonych do surfingu, jak i dłuższych wypraw touringowych.
Dużym atutem Enduro jest również trzon Skinny o średnicy zaledwie 26 mm. Mniejsza średnica została zaprojektowana przede wszystkim z myślą o osobach o drobniejszych dłoniach, kobietach i młodszych użytkownikach, ale w praktyce poprawia komfort chwytu niezależnie od poziomu zaawansowania.
Całość uzupełnia charakterystyczna rączka Super Handle. Jej płaska górna powierzchnia i szeroki profil mają poprawiać kontrolę nad wiosłem oraz skuteczniejsze przenoszenie siły na pióro.
Konstrukcja trzyczęściowa pod lupą
Największa różnica pomiędzy testowanymi modelami dotyczy oczywiście budowy trzonu. W wersji trzyczęściowej Starboard zastosował system Easy Lock Pin wykorzystujący sprężynowy pin blokujący poszczególne części. Dodatkowo konstrukcję wyposażono w szerokie zaciski Tiki, które odpowiadają za kasowanie ewentualnych luzów i stabilizację połączeń.

Producent zwraca uwagę również na bardzo niewielkie tolerancje pomiędzy elementami łączącymi. W teorii ma to sprawić, że po złożeniu całość zachowuje się podobnie do jednolitego trzonu.
Istotnym elementem jest także wewnętrzny rowek prowadzący zastosowany w regulowanym trzonie. Jego zadaniem jest utrzymywanie idealnego ustawienia uchwytu względem pióra i eliminowanie możliwości skręcania się poszczególnych segmentów.

W praktyce trzyczęściowe Enduro po całkowitym rozłożeniu ma długość około 91 cm. To oznacza, że bez problemu mieści się w torbie transportowej razem z deską i znacznie łatwiej przewozić je samochodem czy samolotem niż klasyczne wiosło dwuczęściowe.
Wrażenia z pływania
Najciekawsza część testu zaczęła się po wejściu na wodę. Już podczas pierwszych przepłynięć uwagę zwróciła bardzo dobra ergonomia obu modeli. Smukły trzon o średnicy 26 mm wygodnie leży w dłoni i sprawia, że wiosło wydaje się wyjątkowo lekkie podczas pracy. Pod względem charakterystyki pływania obydwa Enduro zachowują się bardzo podobnie. Zapewniają wyraźny chwyt wody, dają dobre oparcie podczas pociągnięcia, a jednocześnie nie sprawiają wrażenia ciężkich czy wymagających dużej siły.

Najważniejsze jest jednak to, że podczas testów nie byliśmy w stanie odczuć wyraźnych różnic pomiędzy wersją dwuczęściową i trzyczęściową. Gdyby nie wygląd i kolorystyka, trudno byłoby określić, z którym modelem mamy akurat do czynienia.
W wielu budżetowych wiosłach trzyczęściowych można spotkać luzy, drgania lub charakterystyczne „pracowanie” połączeń podczas mocniejszego pociągnięcia. W testowanym Enduro takie zjawiska praktycznie nie występowały. Połączenia pozostawały sztywne, a całość sprawiała wrażenie bardzo zwartej konstrukcji.

Sprawdziliśmy również szczelność obu modeli. Po pozostawieniu ich na wodzie nie zaobserwowaliśmy przedostawania się wody do wnętrza trzonu ani problemów z utrzymywaniem pływalności. To istotna informacja zwłaszcza dla osób pływających na falach, gdzie utrata pływającego wiosła mogłaby oznaczać utopienie sprzętu.
Podsumowanie
Przez lata wiosła trzyczęściowe były traktowane przede wszystkim jako wygodniejsze w transporcie, ale ustępujące klasycznym konstrukcjom pod względem pracy na wodzie. Trzyczęściowy Starboard Enduro Carbon pokazuje, że wcale nie musi to być regułą. W przypadku tego modelu nie zauważyliśmy wyraźnych różnic w sztywności, osiągach czy komforcie pływania pomiędzy wersją dwuczęściową a trzyczęściową. Obydwa wiosła oferowały bardzo podobne odczucia podczas pływania.

Największą przewagą modelu trzyczęściowego pozostaje wygoda transportu. Po rozłożeniu mieści się praktycznie w każdej torbie na deskę, co znacząco ułatwia przechowywanie i podróżowanie ze sprzętem. Jeżeli zależy nam na maksymalnej kompaktowości bez rezygnowania z właściwości użytkowych na wodzie, trzyczęściowy Starboard Enduro Carbon wypada w tym porównaniu bezkonkurencyjnie.

Obecnie Starboard wycofał ze swojej oferty trzyczęściowe Enduro, zastępując je regatowo-wycieczkowym modlem Lima. Jeśli jednak zależy Wam na bardziej wszechstronnej charakterystyce pióra, trzyczęściowe Enduro nadal można znaleźć w sklepie polskiego dystrybutora, na stronie Hydrosfera.pl

Facebook
YouTube
RSS